Wieżowiec w Warszawie w 100 proc. zasilany z odnawialnych źródeł energii

2021.11.08

Warszawski biurowiec Skyliner uzyskał certyfikat innogy Polska S.A. z Grupy E.ON, a już wcześniej certyfikat BREEAM na poziomie Excellent.

Grupa Karimpol, która jest inwestorem wieżowca Skyliner, już na etapie budowy biurowca przykładała dużą wagę do tego, aby budynek był jak najbardziej przyjazny dla ludzi i środowiska. Warszawski wieżowiec przy Rondzie Daszyńskiego uzyskał właśnie certyfikat innogy Polska S.A. z Grupy E.ON potwierdzający zakup gwarancji pochodzenia energii elektrycznej z instalacji OZE.

Skyliner jest w pełni zasilany z odnawialnych źródeł energii. Właściciel biurowca zaprosił do współpracy firmy dostarczające zielone rozwiązania gwarantujące m.in. korzystanie w całości z odnawialnych źródeł energii, którą do Skylinera dostarczy innogy Polska z Grupy E.ON. Zakup energii ekologicznej został potwierdzony gwarancją jej pochodzenia w 100 proc. z lądowych farm wiatrowych.

Korzystając z energii z OZE biurowiec, a tym samym jego użytkownicy, generują mniejszy ślad węglowy, co redukuje emisję zanieczyszczeń i ilość wytwarzanych odpadów.

Skyliner to obecnie jeden z najwyższych budynków biurowych w stolicy. Wieżowiec znajduje się na Woli przy Rondzie Daszyńskiego i oferuje 49 000 mkw. nowoczesnej powierzchni do wynajęcia na 42 kondygnacjach. Na 165 m wysokości położony jest dwupoziomowy Skybar z niezwykłymi widokami na panoramę Warszawy.

Biurowiec został zaprojektowany przez pracownię APA Wojciechowski.

Źródło: Urbanity.pl

Komentarze


  • te77
    Gość
    2021-11-08 22:34:52
    Wieżowiec elektrownia no tego jeszcze nie było...

  • kto
    Gość
    2021-11-09 06:02:32
    To właśnie trik zachodnich koncernów wspieranych przez skorumpowanych polityków. Kupują tzw świadectwa pochodzenia. W ten sposób mogą się szczycić zieloną energią "na papierku" a pobierać z sieci normalną energię wyprodukowana w najbliższej elektrowni węglowej. Ale nieświadomy lud to kupi

  • Kidzin
    Gość
    2021-11-09 10:56:10
    Nie znam się na takich trikach o których wspomina gość, chociaż oczywiście mnie nie dziwią w najmniejszym stopniu. Jaki biurowiec chciałby zasysać energię tylko z wiatraków które bynajmniej nie są w stanie zaoferować stałej produkcji. Zapewne ludkowie pomyślą, że gdzieś są jakieś "akumulatory".

    Zresztą nawet jeśli by było tak jak się szczycą, szkoda że mało kto zwraca uwagę na emisje CO2 w wyniku produkcji betonu, stali czy plastiku potrzebnego do konstrukcji wiatraków. Nie wspominając o tym, że po 10-15 latach max kończy się żywotność tego cuda i wszystko idzie gdzieś na śmietnik.

    Do czasu atomu zostawcie ten węgiel w spokoju.

Odpowiedz

Komentujesz jako gość.