Nowe mieszkania w Krakowie kosztują coraz więcej

2020.10.05

Według danych zebranych przez Emmerson Evaluation w I półroczu 2020 r. na krakowskim rynku pierwotnym ceny mieszkań wzrosły we wszystkich dzielnicach.

Najbardziej podrożały nowe lokale na Podgórzu (o 12,7%) a najmniej, bo o 4,6%, w dzielnicy Krowodrza. Średnio za mkw mieszkania od dewelopera w stolicy Małopolski trzeba zapłacić już 9 479 zł. Spadki widać natomiast w ich sprzedaży. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2020 r. jej wolumen zmniejszył się aż o 38,6% w porównaniu do II połowy 2019 r.

Jak wynika z danych zebranych przez firmę Emmerson Evaluation w bazie Evaluer, na krakowskim rynku nieruchomości w I półroczu br. liczba mieszkań w ofercie wzrosła o 13,4%. Na razie nie widać też wpływu pandemii na cenę nowych lokali. Jej średnia wartość wzrosła o 5,3% w porównaniu do II pół. 2019 r. Skale podwyżek na rynku nieruchomości od deweloperów jeszcze lepiej widać w dłuższej perspektywie. W ciągu dwóch lat ceny na krakowskim rynku pierwotnym wzrosły aż o 23%.

Duże zmiany we wszystkich dzielnicach
Najdroższe mieszkania w I połowie 2020 r. znajdowały się tradycyjnie w Śródmieściu, gdzie cena mkw osiągnęła poziom 10 792 zł. Na drugim miejscu znalazła się Krowodrza, gdzie średnia cena mkw wynosiła 9 658 zł. Najniższymi ceny w Krakowie charakteryzowały się dzielnice Nowa Huta i Podgórze, gdzie za mkw mieszkania z rynku pierwotnego płacono średnio 8,5 tys. zł.

- Najbardziej, bo o prawie 13% w górę poszybowały ceny na Podgórzu. Kolejne było Śródmieście, gdzie za mkw trzeba było zapłacić o 9,2% więcej niż jeszcze pół roku wcześniej. Z nieco mniejszą zmiennością cen mieliśmy do czynienia na terenie Nowej Huty (o 7,7%) oraz Krowodrzy (o 4,6%). Za to w tej ostatniej dzielnicy odnotowaliśmy największy wzrost oferty nowych mieszkań – podkreśla Tomasz Kaźmierski, Business Development Director w Emmerson Evaluation.

W porównaniu z innymi największymi miastami w Polsce, Kraków ze średnią ceną za mkw nowego mieszkania wynoszącą 9,5 tys. zł lokuje się w pośrodku stawki. Najdrożej jest w Sopocie, gdzie średnio za mkw trzeba zapłacić 17,2 tys. zł oraz w Warszawie - tu cena wynosi 10,7 tys. za mkw. Na kolejnych miejscach znajdują się Gdańsk (ponad 9,9 tys. zł) i Gdynia (9,7 tys. zł). Tańsze mieszkania niż w stolicy Małopolski znajdziemy we Wrocławiu (ponad 8,4 tys. zł/mkw) i Poznaniu (7,8 tys. zł). Spośród analizowanych przez Emmerson Evaluation miast najtaniej jest w Katowicach, gdzie cena za mkw wynosi średnio ponad 7,2 tys. zł oraz w Łodzi (6,4 tys. zł).

Perspektywy dla krakowskiego rynku mieszkaniowego
W Krakowie w fazie przygotowań są kolejne projekty deweloperskie, lecz już nie tak liczne jak w okresie najwyższej koniunktury. Według danych GUS w I półroczu 2020 r. wydano pozwolenia na budowę 3 240 mieszkań - to o 37,2% mniej niż w okresie lipiec-grudzień 2019.

Mniejszą sprzedaż nowych mieszkań widać już teraz. W I połowie br. jej wolumen spadł o 38,6% w porównaniu do wyniku notowanego na koniec II półrocza 2019 r. To znaczna zmiana. W kilku poprzednich półroczach odchylenia te nie przekraczały kilku procent. Wpływ na taki stan rzeczy miało pojawienie się pandemii COVID-19, która spowodowała zamrożenie gospodarki w marcu i kwietniu. W okresie tym realizowano głównie wcześniej uzgodnione transakcje sprzedaży. Ponadto spowodowane lockdownem zaostrzenie polityki kredytowej przez banki, które podniosły wymagany poziom wkładu własnego oraz marże przełożyło się na mniejszą liczbę zawieranych transakcji.

- Przewidujemy, że krakowscy deweloperzy będą działać podobnie jak w pozostałych miastach w Polsce - przede wszystkim będą stopniowo wyprzedawać obecną ofertę, uruchamiając jednocześnie mniej nowych inwestycji niż w poprzednich latach. Takie działanie ma na celu zrównoważenie popytu i podaży i utrzymanie równowagi na rynku – tłumaczy ekspert Emmerson Evaluation.

Nadal wielką niewiadomą pozostaje rozwój rynku nieruchomości, w tym krakowskiego, w II połowie roku. Duża niepewność, widmo kryzysu gospodarczego nie sprzyjają zakupom na rynku mieszkaniowym. Podobnie jak zaostrzenie polityki kredytowej przez banki. Z drugiej strony, nieruchomości pozostają dobrą inwestycją, szczególnie w obliczu tak niskich dochodów z innych bezpiecznych sposobów lokowania kapitału, np. lokat. - Przyszłość rynku, a co za tym idzie kierunek w którym pójdą ceny, będzie zależeć od tego jak potoczą się losy pandemii i jak sobie z nią poradzimy. Jej skutki będą jednak coraz bardziej odczuwalne, więc spadki cen nowych mieszkań są jak najbardziej możliwe - podsumowuje Tomasz Kaźmierski z Emmerson Evaluation.

Źródło: Emmerson Evaluation

Komentarze

Brak wpisów.

Napisz komentarz

Komentujesz jako gość.