Woonerfy wizytówką Łodzi
W „ulicach do mieszkania” wcale nie chodzi tylko o ulice. Woonerfy – przyjazne miejsca z uspokojonym ruchem – powoli stają się wizytówką Łodzi.
Koncepcja, która zakładała ograniczenie ruchu samochodowego w przestrzeni miejskiej, pojawiła się na początku lat 70. ubiegłego wieku w Holandii – niderlandzki woonerf, czyli właśnie „ulica do mieszkania” sprowadzał się do eliminacji indywidualnego transportu kołowego i stworzenia stref przyjaznych pieszym i rowerzystom. Po czterdziestu latach pomysł dotarł do Łodzi, gdzie w 2013 roku zrodziła się koncepcja pierwszego woonerfu przy ul. 6 Sierpnia.
Jeszcze na początku XXI wieku była to zaniedbana uliczka niemal całkiem pozbawiona życia, trakt tranzytowy między dwiema częściami miasta, dający pierwszeństwo samochodom, a ludzi spychający na nierówne i wąskie chodniki. Swojego miejsca – ani do poruszania się, ani do parkowania – nie mieli rowerzyści. Inicjatywa mieszkańców sprawiła, że zniknęły wysokie krawężniki, a nierówny asfalt zastąpiono charakterystyczną kostką brukową. W donicach pojawiła się zieleń, a symbolem miejsca stał się uliczny zegar, pod którym organizuje się dziś plenerowe koncerty. W dalszym ciągu możliwy jest ruch kołowy, ograniczony i spowolniony – jednak bez uszczerbku dla komunikacji w mieście.
Woonerf z 6 Sierpnia był pierwszą jaskółką przemian – kolejne rozrosły się w Łodzi jak grzyby po deszczu. Zazielenione strefy uspokojonego ruchu powstały na kolejnych ulicach – i wszędzie tam zaczęło tętnić życie. Nic więc dziwnego, że idea się rozszerza – nawet na całe Polesie, gdzie na ul. Pogonowskiego powstanie najdłuższy łódzki podwórzec. Na długości 300 metrów pojawi się 70 drzew, 4 tys. krzewów i 6 tys. bylin.
Nie wszyscy jednak oceniają woonerfy pozytywnie. Zbigniew Bińczyk, architekt i prezes łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich, w wywiadzie dla portalu TuŁódź.pl opowiada, że w miejscach przekształconych w woonerfy „nie ma już ulicy”, nawet jeśli pojawiają się na nich drzewa, ławeczki czy inne atrybuty porządnej ulicy w mieście. – Wbrew wielu poglądom, wypowiadanym chyba życzeniowo, życie tam raczej zamiera niż emanuje, rozwija się – dodaje Zbigniew Bińczyk.
Tego poglądu nie znają zapewne wszyscy ochoczo korzystający z miejsc, które pojawiły się wokół zrewitalizowanych ulic: 6 Sierpnia, Traugutta czy Piramowicza. Nie tylko z zieleni, ławek czy stojaków rowerowych, ale także lokali, które otworzyły się w tych przestrzeniach, korzystając z „efektu grona” w wymiarze kulinarnym czy usługowym.
Miejskie podwórce i place mogą być także ciekawą alternatywą dla zagospodarowania przestrzeni wokół biurowców, pojawiających się w Łodzi coraz liczniej. – Wypełnienie tkanki wokół budynków biurowych atrakcyjną przestrzenią miejską z liczną zielenią prowadzi do zróżnicowania funkcji całego kompleksu – przekonuje Robert Strzeński z biura architektonicznego Horizone Studio, główny architekt powstającego na Księżym Młynie kampusu biurowego Textorial Park II. – Projekt Textorialu zakłada, że obok przestrzeni biurowej znajdzie się blisko 9 tysięcy metrów kw. otwartej i ogólnodostępnej przestrzeni publicznej, z zielonymi wyspami, które zachęcą do odpoczynku i relaksu.
To raczej nie typowy woonerf, ale duży dziedziniec między dwoma byłymi magazynami fabryki Scheiblera, pozbawiony możliwości wjazdu dla aut – dodaje architekt.
Zmiana przestrzeni miejskich – nie tylko ulic, ale także i placów czy wewnętrznych dziedzińców w kwartałach kamienic – wiąże się z dążeniem do wdrażania bardziej indywidualnych rozwiązań w polityce względem mieszkańców. – Za Janem Gehlem, znakomitym duńskim urbanistą, można powtórzyć, że miasto to proces, w którym główną rolę odgrywają mieszkający w nim ludzie – komentuje Robert Strzeński. – Budynki jedynie się im przyglądają, warto więc stworzyć między nimi takie przestrzenie, by ludzie przebywali w nich jak najchętniej. Zróżnicowanie funkcje kompleksu biurowo-usługowego sprawia, że miejsce będzie atrakcyjne i aktywne także po godzinach pracy czy w weekendy – zwraca uwagę architekt z Horizone Studio.
Textorial Park II może być znakomitym przykładem takiego działania. Dwa hektary w sercu Księżego Młyna – osiedla znanego skądinąd z mocnej lokalnej społeczności – dostaną nowe życie dzięki inwestycji St. Paul’s Developments Polska. W sąsiadujących z budynkiem biurowym magazynach pojawią się punkty handlowo-usługowe i miejsca przygotowane we współpracy z tutejszymi mieszkańcami z wykorzystaniem idei placemakingu.
Ideę tę widać w Łodzi coraz częściej, nie tylko we wspomnianym budżecie obywatelskim miasta. Łodzianie zostali zaproszeni do współpracy z miastem w rewitalizacji Parku Helenów, a kolejne projekty – takie jak rewitalizacja Polesia – nie mogą obejść się już bez konsultacji z mieszkańcami. A ci coraz częściej stawiają nie na ruch samochodowy, ale na własne zdrowie i dobre samopoczucie.
– Chcemy stworzyć miejsce, które sprawi, że mieszkańcy wstaną z kanap, a pracownicy podniosą się zza biurek. A kiedy już trafią na nasze podwórko, niech dobrze się bawią i nawiązują więzi: ostatecznie przecież to właśnie tworzy miasto – kończy Robert Strzeński.
Koncepcja, która zakładała ograniczenie ruchu samochodowego w przestrzeni miejskiej, pojawiła się na początku lat 70. ubiegłego wieku w Holandii – niderlandzki woonerf, czyli właśnie „ulica do mieszkania” sprowadzał się do eliminacji indywidualnego transportu kołowego i stworzenia stref przyjaznych pieszym i rowerzystom. Po czterdziestu latach pomysł dotarł do Łodzi, gdzie w 2013 roku zrodziła się koncepcja pierwszego woonerfu przy ul. 6 Sierpnia.
Woonerf z 6 Sierpnia był pierwszą jaskółką przemian – kolejne rozrosły się w Łodzi jak grzyby po deszczu. Zazielenione strefy uspokojonego ruchu powstały na kolejnych ulicach – i wszędzie tam zaczęło tętnić życie. Nic więc dziwnego, że idea się rozszerza – nawet na całe Polesie, gdzie na ul. Pogonowskiego powstanie najdłuższy łódzki podwórzec. Na długości 300 metrów pojawi się 70 drzew, 4 tys. krzewów i 6 tys. bylin.
Tego poglądu nie znają zapewne wszyscy ochoczo korzystający z miejsc, które pojawiły się wokół zrewitalizowanych ulic: 6 Sierpnia, Traugutta czy Piramowicza. Nie tylko z zieleni, ławek czy stojaków rowerowych, ale także lokali, które otworzyły się w tych przestrzeniach, korzystając z „efektu grona” w wymiarze kulinarnym czy usługowym.
To raczej nie typowy woonerf, ale duży dziedziniec między dwoma byłymi magazynami fabryki Scheiblera, pozbawiony możliwości wjazdu dla aut – dodaje architekt.
Zmiana przestrzeni miejskich – nie tylko ulic, ale także i placów czy wewnętrznych dziedzińców w kwartałach kamienic – wiąże się z dążeniem do wdrażania bardziej indywidualnych rozwiązań w polityce względem mieszkańców. – Za Janem Gehlem, znakomitym duńskim urbanistą, można powtórzyć, że miasto to proces, w którym główną rolę odgrywają mieszkający w nim ludzie – komentuje Robert Strzeński. – Budynki jedynie się im przyglądają, warto więc stworzyć między nimi takie przestrzenie, by ludzie przebywali w nich jak najchętniej. Zróżnicowanie funkcje kompleksu biurowo-usługowego sprawia, że miejsce będzie atrakcyjne i aktywne także po godzinach pracy czy w weekendy – zwraca uwagę architekt z Horizone Studio.
Textorial Park II może być znakomitym przykładem takiego działania. Dwa hektary w sercu Księżego Młyna – osiedla znanego skądinąd z mocnej lokalnej społeczności – dostaną nowe życie dzięki inwestycji St. Paul’s Developments Polska. W sąsiadujących z budynkiem biurowym magazynach pojawią się punkty handlowo-usługowe i miejsca przygotowane we współpracy z tutejszymi mieszkańcami z wykorzystaniem idei placemakingu.
Ideę tę widać w Łodzi coraz częściej, nie tylko we wspomnianym budżecie obywatelskim miasta. Łodzianie zostali zaproszeni do współpracy z miastem w rewitalizacji Parku Helenów, a kolejne projekty – takie jak rewitalizacja Polesia – nie mogą obejść się już bez konsultacji z mieszkańcami. A ci coraz częściej stawiają nie na ruch samochodowy, ale na własne zdrowie i dobre samopoczucie.
– Chcemy stworzyć miejsce, które sprawi, że mieszkańcy wstaną z kanap, a pracownicy podniosą się zza biurek. A kiedy już trafią na nasze podwórko, niech dobrze się bawią i nawiązują więzi: ostatecznie przecież to właśnie tworzy miasto – kończy Robert Strzeński.
Najnowsze wiadomości
-
2026-09-25 14:22:25
Belgijski deweloper sprzedał wieżowiec w Warszawie za ponad 1 mld zł i szykuje dwie nowe inwestycje
-
2026-09-25 13:35:54
Apartamentowce inspirowane ptasimi gniazdami. Ruszyła budowa na Wyspie Sobieszewskiej
-
2026-09-25 06:52:00
Mieszkania, szkoła i pływalnia na terenie po mleczarni. Powstanie 17 budynków na 1300 mieszkań
-
2026-09-25 06:18:57
Zmiana właściciela budynku wielofunkcyjnego w Śródmieściu. Ruszył remont nieruchomości
-
2026-09-25 06:05:34
Planują budowę 32-kondygnacyjnego wieżowca we Wrocławiu. Projekt z decyzją środowiskową
-
2026-09-24 10:56:09
Największy w Europie TK Maxx, największe w regionie CEE sklep adidas. Wielkie otwarcie przy Marszałkowskiej
-
2026-09-24 08:50:20
Wrocław wybrał wariant przebudowy Szczytnickiej. Drzewa, nowe latarnie i zmiany dla pieszych
-
2026-09-24 08:40:09
Rekordowa rozbudowa wrocławskiego lotniska gotowa. Prace objęły przeszło 35 ha
-
2026-09-24 08:19:23
Starołęka z kolejną inwestycją mieszkaniową. Dwa budynki pomieszczą 278 lokali
-
2026-09-24 08:08:05
Biurowiec przy Magnolia Park do rozbiórki. Nowa inwestycja z pozwoleniem na budowę