Dobre nastroje inwestorów działających na pierwotnym rynku mieszkaniowym
Najnowsze statystyki GUS, będące podsumowaniem wyników budownictwa mieszkaniowego w okresie od stycznia do lipca bieżącego roku, nie komunikują niczego, co miałoby świadczyć o jakiejkolwiek zmianie wciąż jak najlepszych nastrojów inwestorów działających na pierwotnym rynku mieszkaniowym. Jednak inwestycyjna prosperity trwa już trzeci rok z rzędu. Pytanie, na jak długo wystarczy jeszcze pary?
Inwestycyjna sielanka w pełnej krasie
Od trzech lat w segmencie mieszkań z pierwszej ręki mamy do czynienia z zasadą systematycznej zwyżki najważniejszych z punktu widzenia bieżącego stanu koniunktury rynkowej statystyk kolejnych kwartalnych okresów, czyli budów rozpoczętych i nowych pozwoleń na budowę. Od dłuższego czasu wtórują im również dane dotyczące mieszkań oddanych do użytkowania. Jednym słowem inwestycyjna sielanka w pełni. Jest ona naturalnym pokłosiem sprzedażowej prosperity mieszkań deweloperskich, której końca póki co nie widać - tłumaczy Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl. Niestety pogarszające się warunki makroekonomiczne stawiają pod dużym znakiem zapytania jej perspektywy już w średnim terminie. Dopóki jednak deweloperzy nie doświadczą realnych symptomów spadających słupków statystyk popytowych, z pewnością nie ograniczą skali nowych inwestycji. A na to przyjdzie poczekać co najmniej do końca bieżącego roku, o ile nie o wiele dłużej.
Wciąż daleko do sygnałów słabości
Na razie widać jedynie spadającą presję na osiąganie kolejnych rekordowych wyników inwestycyjnych, przede wszystkim w przypadku statystyk miesięcznych. Tak jest w przypadku podstawowych z punktu widzenia bieżącego stanu koniunktury rynkowej danych, a więc mieszkań, których budowę rozpoczęto.
W sumie w ramach wszystkich czterech form budownictwa mieszkaniowego od początku roku rozpoczęto ponad 101 tys. mieszkań, o 6 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Jednak wynik miesięczny za lipiec na poziomie 15 tys. lokali był już minimalnie gorszy od ubiegłorocznego. Z kolei rezultat deweloperów na poziomie 6,5 tys. nowych budów był słabszy r/r tylko o 2,7 proc., jednak m/m już o blisko 30 proc. Na razie nie ma mowy o jakimś krótkoterminowym załamaniu koniunktury inwestycyjnej lokali deweloperskich, a raczej o powrocie do i tak wysokich, średnich wartości rozpoczynanych budów nowych mieszkań w okresie ostatnich dwóch lat. Zapowiedzią nadejścia gorszych czasów dla deweloperów będzie w miarę trwały spadek nowo rozpoczynanych mieszkań do poziomu około 5 tys. jednostek miesięcznie. Na razie jednak niewiele wskazuje na tego typu scenariusz.
Wciąż najmocniejszym punktem gusowskich danych budownictwa mieszkaniowego są nowe pozwolenia na budowę, których wolumen osiągnął w tegorocznym lipcu poziom 18,3 tys., czyli o ponad 12 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu ub. roku. Z tego 8,4 tys. przypadło inwestorom budującym mieszkania na sprzedaż. Jest to jeden z kilku rekordowo wysokich wyników pozwoleń w całej historii mieszkaniowego rynku pierwotnego. Stanowi to najbardziej wiarygodne potwierdzenie niegasnącego optymizmu działających na nim inwestorów.
Statystyki nowych pozwoleń na budowę są bowiem podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów. Można zatem przyjąć tezę, że deweloperzy w dalszym ciągu oceniają perspektywy rozwoju koniunktury pierwotnego segmentu mieszkaniówki w dłuższym terminie jako optymalne, nie oczekując jakiegokolwiek przesilenia w kwestii rekordowego od kilku lat popytu na mieszkania z pierwszej ręki. Czy to aby nie nazbyt optymistyczna wizja, okaże się prawdopodobnie już w najbliższych miesiącach.
Wciąż bardzo mocnym ogniwem bieżących danych GUS pozostaje sytuacja dotycząca mieszkań oddawanych do użytkowania. Co prawda w przypadku inwestorów budujących na własne potrzeby mamy od początku roku prawie 7-procentowy spadek w stosunku do pierwszych siedmiu miesięcy 2015 roku. Za to deweloperzy oddając w omawianym okresie prawie 41 tys. lokali, odnotowali ponad 40 proc. progres licząc rok do roku. Ogółem w okresie styczeń ? lipiec br. oddano prawie 86 tys. mieszkań, czyli o 12 proc. więcej aniżeli w analogicznym okresie ubiegłego roku. Lektura najnowszej informacji GUS, komunikującej statystyki pierwotnego rynku mieszkaniowego w okresie styczeń ? lipiec br., po raz kolejny nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do jakości koniunktury na pierwotnym rynku mieszkaniowym. Samo jednak nasuwa się pytanie o perspektywy kontynuacji tak optymistycznej tendencji w kolejnych okresach.
Po inwestorach indywidualnych czas na instytucje
Wiadomo, że popyt na mieszkania deweloperskie nie tylko pozostaje na wysokim poziomie, ale wciąż z kwartału na kwartał uparcie poprawia kolejne rekordy. Tajemnicą poliszynela pozostaje fakt koła zamachowego sprzedażowej prosperity mieszkań z pierwszej ręki w postaci zakupów gotówkowo - inwestycyjnych. Według powszechnej opinii środki na pierwotny rynek rodzimej mieszkaniówki płyną szerokim strumieniem z nisko oprocentowanych lokat bankowych. Statystyki tych ostatnich nie wykazują jednak od bardzo dawna jakichkolwiek spadkowych symptomów, ponieważ faktycznie większość kapitałów zasilających pierwotny segment krajowej mieszkaniówki pochodzi z popadającej w coraz większy niebyt rodzimej giełdy oraz szeroko pojętego rynku kapitałowego. Jako że bardzo trudno jest ocenić potencjał tego rodzaju źródła finansowania, nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy nastąpi przykręcenie jego kurka.
Z kolei bardzo mocnym sygnałem wykluczającym w przewidywalnej przyszłości możliwość gwałtownego załamania popytu na nowe lokale mieszkalne w Polsce jest spektakularne wejście na nasz rynek zagranicznych inwestorów instytucjonalnych - tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Niedawno firma REAS obszernie poinformowała o swoim zaangażowaniu w charakterze doradcy transakcyjnego w dwa bezprecedensowe na rodzimym pierwotnym rynku mieszkaniowym kontrakty, których stronę popytową reprezentowały zagraniczne fundusze nieruchomościowe inwestujące w mieszkania na wynajem.
Chodzi przede wszystkim o zakup na niespotykaną dotąd skalę w segmencie lokali luksusowych w Warszawie. Przed miesiącem Catella Real Estate AG nabyła od BBI Development 72 apartamenty w budynku Złota 44, co stanowi jedną czwartą wszystkich lokali oferowanych w słynnym Żaglu Libeskinda. Niemal równolegle doszło do kolejnej, równie przełomowej transakcji, tym razem w segmencie popularnym. Bouwfonds Investment Management zakupił kompletny deweloperski projekt mieszkaniowy ze 193 lokalami przy ulicy Pereca w Warszawie. W świetle tego typu wydarzeń trudno jest na razie oczekiwać "łabędziego śpiewu" inwestycyjnego boomu w pierwotnym segmencie krajowej mieszkaniówki. Zainteresowanie nim tego typu zagranicznych instytucji , potwierdzone wyłożeniem pokaźnych środków, jest raczej zapowiedzią nadejścia swoistej nowej ery w procesie dojrzewania polskiego rynku mieszkaniowego i jego dążenia do standardów rynków rozwiniętych.
Inwestycyjna sielanka w pełnej krasie
Wciąż daleko do sygnałów słabości
Na razie widać jedynie spadającą presję na osiąganie kolejnych rekordowych wyników inwestycyjnych, przede wszystkim w przypadku statystyk miesięcznych. Tak jest w przypadku podstawowych z punktu widzenia bieżącego stanu koniunktury rynkowej danych, a więc mieszkań, których budowę rozpoczęto.
Wciąż najmocniejszym punktem gusowskich danych budownictwa mieszkaniowego są nowe pozwolenia na budowę, których wolumen osiągnął w tegorocznym lipcu poziom 18,3 tys., czyli o ponad 12 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu ub. roku. Z tego 8,4 tys. przypadło inwestorom budującym mieszkania na sprzedaż. Jest to jeden z kilku rekordowo wysokich wyników pozwoleń w całej historii mieszkaniowego rynku pierwotnego. Stanowi to najbardziej wiarygodne potwierdzenie niegasnącego optymizmu działających na nim inwestorów.
Wciąż bardzo mocnym ogniwem bieżących danych GUS pozostaje sytuacja dotycząca mieszkań oddawanych do użytkowania. Co prawda w przypadku inwestorów budujących na własne potrzeby mamy od początku roku prawie 7-procentowy spadek w stosunku do pierwszych siedmiu miesięcy 2015 roku. Za to deweloperzy oddając w omawianym okresie prawie 41 tys. lokali, odnotowali ponad 40 proc. progres licząc rok do roku. Ogółem w okresie styczeń ? lipiec br. oddano prawie 86 tys. mieszkań, czyli o 12 proc. więcej aniżeli w analogicznym okresie ubiegłego roku. Lektura najnowszej informacji GUS, komunikującej statystyki pierwotnego rynku mieszkaniowego w okresie styczeń ? lipiec br., po raz kolejny nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do jakości koniunktury na pierwotnym rynku mieszkaniowym. Samo jednak nasuwa się pytanie o perspektywy kontynuacji tak optymistycznej tendencji w kolejnych okresach.
Po inwestorach indywidualnych czas na instytucje
Wiadomo, że popyt na mieszkania deweloperskie nie tylko pozostaje na wysokim poziomie, ale wciąż z kwartału na kwartał uparcie poprawia kolejne rekordy. Tajemnicą poliszynela pozostaje fakt koła zamachowego sprzedażowej prosperity mieszkań z pierwszej ręki w postaci zakupów gotówkowo - inwestycyjnych. Według powszechnej opinii środki na pierwotny rynek rodzimej mieszkaniówki płyną szerokim strumieniem z nisko oprocentowanych lokat bankowych. Statystyki tych ostatnich nie wykazują jednak od bardzo dawna jakichkolwiek spadkowych symptomów, ponieważ faktycznie większość kapitałów zasilających pierwotny segment krajowej mieszkaniówki pochodzi z popadającej w coraz większy niebyt rodzimej giełdy oraz szeroko pojętego rynku kapitałowego. Jako że bardzo trudno jest ocenić potencjał tego rodzaju źródła finansowania, nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy nastąpi przykręcenie jego kurka.
Z kolei bardzo mocnym sygnałem wykluczającym w przewidywalnej przyszłości możliwość gwałtownego załamania popytu na nowe lokale mieszkalne w Polsce jest spektakularne wejście na nasz rynek zagranicznych inwestorów instytucjonalnych - tłumaczy ekspert portalu RynekPierwotny.pl. Niedawno firma REAS obszernie poinformowała o swoim zaangażowaniu w charakterze doradcy transakcyjnego w dwa bezprecedensowe na rodzimym pierwotnym rynku mieszkaniowym kontrakty, których stronę popytową reprezentowały zagraniczne fundusze nieruchomościowe inwestujące w mieszkania na wynajem.
Chodzi przede wszystkim o zakup na niespotykaną dotąd skalę w segmencie lokali luksusowych w Warszawie. Przed miesiącem Catella Real Estate AG nabyła od BBI Development 72 apartamenty w budynku Złota 44, co stanowi jedną czwartą wszystkich lokali oferowanych w słynnym Żaglu Libeskinda. Niemal równolegle doszło do kolejnej, równie przełomowej transakcji, tym razem w segmencie popularnym. Bouwfonds Investment Management zakupił kompletny deweloperski projekt mieszkaniowy ze 193 lokalami przy ulicy Pereca w Warszawie. W świetle tego typu wydarzeń trudno jest na razie oczekiwać "łabędziego śpiewu" inwestycyjnego boomu w pierwotnym segmencie krajowej mieszkaniówki. Zainteresowanie nim tego typu zagranicznych instytucji , potwierdzone wyłożeniem pokaźnych środków, jest raczej zapowiedzią nadejścia swoistej nowej ery w procesie dojrzewania polskiego rynku mieszkaniowego i jego dążenia do standardów rynków rozwiniętych.
Najnowsze wiadomości
-
2026-03-19 08:39:35
Polska ofensywa energetyczna: Rusza kluczowa rozbudowa Naftoportu w Gdańsku za 500 mln złotych
-
2026-03-19 12:44:12
Na Targówku ma powstać nowoczesna szkoła idealnie wpasowana w tkankę miejską
-
2026-03-19 10:22:20
Włoski bank otworzy swoje biura w Varso Tower
-
2026-03-19 09:54:17
Amazon świętuje 5. urodziny w Polsce i zapowiada wielomiliardowe inwestycje
-
2026-03-19 09:14:18
Ostatni etap osiedla Królowej Jadwigi 51 w Poznaniu już w sprzedaży
-
2026-03-18 14:49:21
Mazowiecka 21 w Krakowie. Skanska startuje ze sprzedażą mieszkań w dużej inwestycji
-
2026-03-18 09:25:36
Pierwszy budynek Flow w Nowym Centrum Łodzi z pozwoleniem na użytkowanie
-
2026-03-18 08:42:03
Prace przy budowie basenu w krakowskim Brzeźnie przyspieszają
-
2026-03-17 12:00:29
Cztery kolejne budynki w ramach drugiego etapu inwestycji Grupy Olikol w bliskim sąsiedztwie Karpacza
-
2026-03-17 11:34:14
Kraków walczy z reklamową samowolką